24 sierpnia 2015

Od Sylfi do chłopaków

Zastanawiałam się dlaczego ci chłopcy chcieli się zobaczyć z królem. Nawet nie znam tych chłopaków. Ale przez moją nieśmiałość nie byłam w stanie odmówić, ba nawet nie zapytałam ich o powód dla którego miałam ich zaprowadzić do władcy tej krainy. Muszę zacząć nad sobą pracować. Nie mogę być ciągle nieśmiała bo sprawie swoją osobą wszystkim innym kłopot.
Szłam z przodu, a reszta podążała za mną, przy okazji zajmując całą szerokość chodnika. Cała trójka dosyć mocno zwracała na siebie uwagę przechodniów, czego mogła być powodem ich beztroska konwersacja. Czułam się bardzo nieswojo, gdy inni wpatrywali się we mnie swoimi oczami. Poczułam zimne dreszcze na plecach od ich spojrzeń. Udając, że zrobiło mi się zimno szczelniej okryłam się płaszczem. Spojrzałam za siebie, blondyn co chwila poprawiał sobie płaszcz i szalik. Widocznie był z cieplejszej części kraju i nie był przyzwyczajony do takich chłodów. Byliśmy już w połowie drogi. Jednak widok wcale się nie zmieniał. Po jednej stronie stały domy w szeregu. Wszystkie wykonane z kamienia, a na dachach lśnił śnieg. Po drugiej stronie była ulica, a za nią stały tak samo wyglądające budynki. W pewnym momencie brunet zwrócił się do mnie:
- Daleko jeszcze? Czy ty na pewno wiesz gdzie iść? - Wyraźnie było widać jego zniecierpliwienie.
- T... tak wiem. To... już niedaleko - tak właściwie to po co ja ich prowadzę do króla. On nie ma dziś ochoty na spotykanie się z ludźmi, bo przecież jest dziś rocznica śmierci jego rodziców. A... a co jeśli oni chcą to wykorzystać i chcą zrobić krzywdę królowi?
Może powinnam ich zaprowadzić w złe miejsce, a potem użyć moich mocy i zniknąć? Nie, nie. Oni nie muszą mieć złych intencji. Po prostu muszę to od nich wyciągnąć.
- Um... dlaczego chcecie, e... spotkać się z kólem Liamem?

<ktoś dokończy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz