31 sierpnia 2015

Od Sorina do Chrisa.

-Dam ci tę szklankę wody jeśli powiesz mi gdzie mieszka jakiś twój krewny, do którego mógłbym cię zabrać- powiedział blondwłosy mężczyzna po chwili odpływając gdzieś myślami."Straszny..."pomyślałem. Podkurczyłem ogon, a na moim ciele pojawiło się więcej łusek (reakcja obronna).
-Ale mnie pan nie sprzeda, ani nic z tych rzeczy?-zapytałem, a mężczyzna spojrzał na mi w oczy, jego mina sugerowała "Czytasz mi w myślach?" ale powiedział tylko zniecierpliwionym tonem...
-Chcesz tę wodę czy nie?- Położyłem się skulony plecami do niego.
-Nie-powiedziałem.
-A czy przypadkiem nie wysychasz? Co ci szkodzi powiedzieć?-Spojrzałem na mężczyznę z ukosa.
-Jesteś podejrzany- zacząłem.-Nie wiem w co się wpakowałem jako człowiek, ale ze mnie nie ma żadnego pożytku na lądzie. Poza tym jeśli się odwodnię i umrę to odrodzę się w Ci... w moim domu-wytłumaczyłem wszystko mężczyźnie i na koniec dodałem.
-Nawet cie nie znam.
-Ahh...-westchnął mężczyzna i zakrył oczy dłonią.-Wygląda na to, że nie jesteś taki głupi jak jako człowiek.
-A-A coś się stało? Coś zrobiłem?-zapytałem.
-Nie pamiętasz?-odpowiedział pytaniem na pytanie blondyn."Wiesz, gdybym pamiętał to bym nie pytał. Wczoraj wypiłem cały jego alkohol, ale przecież przeprosiłem"
-Nie, jeśli chodzi o alkohol to oddam panu pieniądze muszę tylko wrócić do Cie... do domu.
-Gdzie musisz wrócić- zapytał mężczyzna podnosząc wzrok, a na jego ustach zagościł podstępny uśmieszek. Klepnąłem się ręką w czoło poirytowany swoją bezmyślnością. "Muszę później wytłumaczyc Liamowi moją nieobecność na potkaniu...Zaraz, spotkanie!"
-Przepraszam, ale jak długo tutaj jestem?
-Hmm... Jakieś osiem dni.
-Cooo?- jęknąłem.-M-Muszę szybko wracać. Proszę zaprowadź mnie do Ciepłych Wód.
-Ciepłe Wody, ale przecież tam mieszka tylko strażnik...
-Jak widać nie tylko, powiedziałem ci gdzie mieszkam więc dotrzymaj umowy i daj mi szklankę. Pójdę sam-powiedziałem odbierając mężczyźnie naczynie i opróżniając. Następnie z wielką niechęcią dokonałem przemiany i szybko wyczarowałem sobie spodnie. Po czym wstałem i podbiegłem do drzwi.
-I co zrobisz? Z twoją orientacją w terenie...
-Nie mów o mnie jak o człowieku, ja jestem inny -powiedziałem i pobiegłem w las. Igliwie kuło mnie w bose stopy. W pewnym momencie potknąłem się o wystający konar i upadłem.-Ałł... Boliii-jęknąłem oglądając obtartą nogę. Biegłem długo i bolały mnie stopy, na dodatek jeszcze to otarcie! Jak ja dojdę do domu?! W tym momencie coś mnie olśniło. "Przemieniłem się w człowieka, ale pozostałem sobą... Jak to się..." ale to nie było teraz ważne. Już prawie wyszedłem z Mrocznego Boru. Zostało mi pięć minut biegiem, lecz teraz nie mogłem biec. Wstałem i chwiejnym krokiem ruszyłem przed siebie. W pewnym momencie coś zaszeleściło koło mnie. Przywarłem plecami do drzewa i zacząłem się rozglądać. Po chwili z krzaków wybiegł dzik, dwa, trzy! Otoczyły mnie i już miały zaatakować, gdy same zostały zaatakowane przez znajome mi truposze. Podczas gdy dziki walczyły z martwymi, ktoś podjechał do mnie na wielkim czarnym koniu.
-Nie uciekaj mi, miałem cię odprowadzić tak-warknął mężczyzna wciągając mnie na konia.
-A-Ale, przeciez pan nie musi...
-A co z moim wynagrodzeniem?-zapytał niebieskooki patrząc mi w oczy.
-Aha...-mruknąłem. Koń ruszył galopem, więc mocno chwyciłem się mężczyzny żeby nie spaść.

<Dzięki, Chris>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz