24 sierpnia 2015

Od Hiro do Lyry

~Tygrys?!~ człowiek zerwał się z miejsca prosto w stronę zwierzęcia upuszczając przy tym swoje pocky. Zwierze przyjęło obronna postawę i już miało zaatakować chłopaka gdy ten kucnął przy nim i zaczął głaskać.
-Nigdy nie widziałem tak dużego i pięknego kota-powiedział Hiro nie ustając w głaskaniu, a tygrys powoli się rozluźnił. -Szukałeś czegoś mały?-zapytał po chwili szatyn. Zwierzak pokiwał łbem i ponownie zaczął węszyć.
-Lex!-usłyszał Hiro za plecami i razem z tygrysem odwrócił się w stronę z której dochodził głos. Okazało się ze to był głos elfki wychylonej z namiotu. Wielki kot natychmiast podbiegł do elficy i zaczął łasić się do jej nóg.
-O, w końcu się obudziłaś- uśmiechnął się zielonooki.
-K-Kim jesteś?-zapytała przestraszona blondynka.
-Nikim istotnym. jestem prostym wędrowcem. Mam na imię... Zack- wytłumaczył szatyn, a dokładniej skłamał. Jego praca tego wymagała ( :D ).
Dziewczyna nie wyglądała na zbyt przekonaną.
-A skąd ja się tu wzięłam?
-Znalazłem cię w lesie. byłaś cała poraniona wiec cię opatrzyłem- uspokoił elfice Hiro. Dziewczyna odetchnęła z wyraźna ulgą. Hiro wyjął pocky z sakiewki przy pasie i zaczął je podgryzać. -Jak taka ładna dziewczyna znalazła się w lesie, do tego cała zadrapana?-zapytał przerywając ciszę zielonooki.
-To... Dość długa historia-powiedziała blądynka oglądając swoją poszarpaną suknie.
~Aha... Jestem tak kiepski w kłamstwie, że nie ma do mnie zaufania...~pomyślał chłopak wchodząc do namiotu.-W mieście kupiłem suknie, co prawda miałem ją sprzedać, ale mogę dać ją tobie-powiedział szatyn podając elfce zawiniątko.
-Dziękuje, ale...
-Najpierw ją obejrzyj, a potem odmawiaj- powiedział władczym tonem Hiro.~Wcale jej nie kupiłem, to zasługa magicznej sakwy, która jest w namiocie. Ta sukienka powinna się jej spodobać. W końcu jest bardzo podobna~zadumał się chłopak.

<Elfko?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz