30 sierpnia 2015

Od Chrisa do Sorina

Wracałem właśnie do domu. Zdziwiłem się, że nie było tego dzieciaka na progu mojego domu. To nawet lepiej, że sobie poszedł. Nacisnąłem na klamkę. Drzwi nie były zamknięte, a na pewno je zakluczyłem. Od razu domyśliłem się, że on był w moim domu. W domu zastałem chłopaka leżącego na ziemi. Od razu pomyślałem, że sobie uciął drzemkę. Złapałem go za ciuchy. Potrząsnąłem nim i spytałem się go, co tu robi. Usłyszałem jedynie niewyraźny bełkot. Był pijany. Spojrzałem w stronę mojego barka. Barek był otwarty, a wszystkie butelki po winie i nalewkach były puste.
- Ty... Wypiłeś wszystko? - Jednak nie dostałem odpowiedzi.
Chłopak popatrzył przez chwilę na mnie, a następnie przywarł ustami do moich. Odrzuciłem go kawałek dalej, by mnie już nie pocałował. Oburzony zacząłem pytać się dlaczego to zrobił. O jedynie odpowiedział, że wyglądałem seksownie. Co za nienormalna osoba. Żeby całować osobę tej samej płci. Następnie zasnął leżąc pod ścianą. Stanąłem nad chłopakiem i zacząłem zastanawiać się co z nim zrobić. Jako, że param się czarną magią, mogłem go zmienić w swojego sługusa. Jednak jeśli bym to zrobił, to ciągle bym miał go przy sobie i szanse na zapomnienie o dzisiejszym dniu będą nikłe. Mógłbym porzucić go w lesie i czekać aż zjedzą go wilki, ale pewnie nie ruszyły by osoby, która tak cuchnie alkoholem. Zastanawiałem się co zrobić z tym dzieciakiem. Za każdym razem jak wymyśliłem pomysł na pozbycie, jakiś głos w głowie mówił mi, że to się nie uda. Postanowiłem zaczekać z decyzją do rana. Przy okazji zapisywałem wszystkie pomysły jak go spławić.
Nie mogłem znieść widoku śpiącego pod ścianą chłopaczka. Wziąłem go na ręce i zaniosłem na kanapę. Nie wiem skąd u mnie tyle dobroci, ale przykryłem go kocem. Sam poszedłem do swojego pokoju się przespać. Jednak nie mogłem zasnąć. Ciągle myślałem o Sorinie. Czułem się okropnie gdy wstałem rano z łóżka. Gdy wyszedłem z pokoju zobaczyłem ruch pod kocem. Podszedłem do kanapy i powiedziałem:
-Hej, dzieciaku. Jeśli się obudziłeś to wypad z domu - jednak osoba pod kocem nie chciała sobie iść. Z impotentem złapałem za koc i ściągnąłem go z chłopaka.
Z niedowierzaniem patrzyłem na ogon i łuski chłopaka. Ten wpatrywał się we mnie ze strachem.
- To jest prawdziwy ogon? - Wciąż patrzyłem na niego z niedowierzaniem. Uważałem, że używa jakiejś sztuczki byle nie opuścić mojego domu.
- T-tak. - odpowiedział cicho.
- Czemu masz go teraz? Przecież nie ma tu gdzie pływać.
- No bo się odwodniłem, dlatego wypiłem twój alkohol. Wybacz.
- No to czemu nie wróciłeś do domu? - Ciągle zadawałem mu pytania. Jakoś z syrenom łatwiej się rozmawiało. Syren nie bardzo chciał odpowiedzieć na to pytanie. Postanowiłem przynieść wodę i go trochę po szantażować. Gdy przyniosłem wody odezwałem się do chłopaka. - Dam ci tę szklankę wody jeśli powiesz mi gdzie mieszka jakiś twój krewny, do którego mógłbym cię zabrać - w głowie krążyły mi oczywiście już myśli, ile mógłbym zdobyć kasy za syrena.

<Sorin, bądź grzeczny to dostaniesz wody>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz