Wracałem właśnie do domu. Zdziwiłem się, że nie było tego dzieciaka na progu mojego domu. To nawet lepiej, że sobie poszedł. Nacisnąłem na klamkę. Drzwi nie były zamknięte, a na pewno je zakluczyłem. Od razu domyśliłem się, że on był w moim domu. W domu zastałem chłopaka leżącego na ziemi. Od razu pomyślałem, że sobie uciął drzemkę. Złapałem go za ciuchy. Potrząsnąłem nim i spytałem się go, co tu robi. Usłyszałem jedynie niewyraźny bełkot. Był pijany. Spojrzałem w stronę mojego barka. Barek był otwarty, a wszystkie butelki po winie i nalewkach były puste.
- Ty... Wypiłeś wszystko? - Jednak nie dostałem odpowiedzi.
Chłopak popatrzył przez chwilę na mnie, a następnie przywarł ustami do moich. Odrzuciłem go kawałek dalej, by mnie już nie pocałował. Oburzony zacząłem pytać się dlaczego to zrobił. O jedynie odpowiedział, że wyglądałem seksownie. Co za nienormalna osoba. Żeby całować osobę tej samej płci. Następnie zasnął leżąc pod ścianą. Stanąłem nad chłopakiem i zacząłem zastanawiać się co z nim zrobić. Jako, że param się czarną magią, mogłem go zmienić w swojego sługusa. Jednak jeśli bym to zrobił, to ciągle bym miał go przy sobie i szanse na zapomnienie o dzisiejszym dniu będą nikłe. Mógłbym porzucić go w lesie i czekać aż zjedzą go wilki, ale pewnie nie ruszyły by osoby, która tak cuchnie alkoholem. Zastanawiałem się co zrobić z tym dzieciakiem. Za każdym razem jak wymyśliłem pomysł na pozbycie, jakiś głos w głowie mówił mi, że to się nie uda. Postanowiłem zaczekać z decyzją do rana. Przy okazji zapisywałem wszystkie pomysły jak go spławić.
Nie mogłem znieść widoku śpiącego pod ścianą chłopaczka. Wziąłem go na ręce i zaniosłem na kanapę. Nie wiem skąd u mnie tyle dobroci, ale przykryłem go kocem. Sam poszedłem do swojego pokoju się przespać. Jednak nie mogłem zasnąć. Ciągle myślałem o Sorinie. Czułem się okropnie gdy wstałem rano z łóżka. Gdy wyszedłem z pokoju zobaczyłem ruch pod kocem. Podszedłem do kanapy i powiedziałem:
-Hej, dzieciaku. Jeśli się obudziłeś to wypad z domu - jednak osoba pod kocem nie chciała sobie iść. Z impotentem złapałem za koc i ściągnąłem go z chłopaka.
Z niedowierzaniem patrzyłem na ogon i łuski chłopaka. Ten wpatrywał się we mnie ze strachem.
- To jest prawdziwy ogon? - Wciąż patrzyłem na niego z niedowierzaniem. Uważałem, że używa jakiejś sztuczki byle nie opuścić mojego domu.
- T-tak. - odpowiedział cicho.
- Czemu masz go teraz? Przecież nie ma tu gdzie pływać.
- No bo się odwodniłem, dlatego wypiłem twój alkohol. Wybacz.
- No to czemu nie wróciłeś do domu? - Ciągle zadawałem mu pytania. Jakoś z syrenom łatwiej się rozmawiało. Syren nie bardzo chciał odpowiedzieć na to pytanie. Postanowiłem przynieść wodę i go trochę po szantażować. Gdy przyniosłem wody odezwałem się do chłopaka. - Dam ci tę szklankę wody jeśli powiesz mi gdzie mieszka jakiś twój krewny, do którego mógłbym cię zabrać - w głowie krążyły mi oczywiście już myśli, ile mógłbym zdobyć kasy za syrena.
<Sorin, bądź grzeczny to dostaniesz wody>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz