28 sierpnia 2015

Od Chisa do Sorina

Ucieszyłem się, gdy ten małolat sobie poszedł. Osobiście uważam, że takie dzieci są strasznie denerwujące. W karczmie nie było nowych plotek i właściwie niepotrzebnie przyszedłem, bo nawet na żadną bijatykę pijaków się nie natknąłem i nie miałem na co popatrzeć. Postanowiłem wrócić do domu. Tam sobie odpocznę. Ruszyłem w stronę powrotną. Słońce chyliło się ku ziemi, przez co niebo zabarwiło się na pomarańczowo. Gdyby były jakieś ciekawe zajęcia w karczmie, to zapewne nie musiałbym oglądać tego zachodu i po prostu szedłbym po zmroku. Ale nie! Dziś nie było potrzeby iść taki kawał do miasteczka. No i jeszcze ten małolat. Jak mu było? Soran? Nieważne, pewnie i tak go nie spotkam i nie będę musieć oglądać jego twarzy. Rozpuszczony bachor.
Gdy dochodziłem do domu zastała mnie cisza. Nigdzie nie widziałem mojego truposza. Przecież powinien krążyć wokół domu i odstraszać ciekawskich. Gdzie go wcięło? Eh, martwi są tacy bezużyteczni. Podszedłem do drzwi. Zdziwiło mnie, że były uchylone. Ja je przecież zamykałem, a moje marionetki także zamykają za sobą. Ktoś tu musi być. Powoli otworzyłem drzwi, a te zaskrzypiały. Pierwszy raz żałowałem, że drzwi w moim domu skrzypią. Gdy wszedłem do mojego salonu, zauważyłem śpiącą osobę. Na moje nieszczęście to był ten dzieciak, który zabrał mi kanapkę. Poczułem przypływ złości. Miałem ochotę przerobić go na mojego sługusa. Przez myśl przeszło mi jeszcze pytanie, czy to ma być zombie, czy ghul. Potrząsłem głową. Nie, nie mogę tego zrobić, będę miał kłopoty. Gdyby to był jakiś nic nieznaczący żebrak, ale on wygląda jak z bogatej rodziny. Nie wiadomo co mi zrobią, jeśli go zabiję. Zamiast tego, donośnym głosem powiedziałem:
 - Co ty robisz w moim domu? - chłopak obudził się i popatrzał na mnie.
- Ja tylko śpię - odpowiedział zaspanym głosem i przewrócił się na drugi bok.
- Wynocha z mojego domu, Soran! - Krzyknąłem i chwyciłem chłopaczka za bluzkę. Przerzuciłem go sobie przez ramię i ruszyłem z nim w stronę drzwi wyjściowych.
- Hej, jestem Sroin, a nie Soran. Postaw mnie na ziemie! - Chłopak próbował się wyrwać z mojego uścisku. Jednak to był daremny wysiłek. Otworzyłem drzwi i wyrzuciłem z domu natrętnego dzieciaka. Następnie zamknąłem drzwi i przekręciłem zamek, by mieć pewność, że nie wejdzie mi do mojego domu. Wróciłem do salonu. Spojrzałem na kanapę, na której spał Sorin. Uznałem, że później ją wyrzucę. Nie chce mieć nic co by mi przypominało o tym chłopczyku.

<Wynocha z mojego terenu, Sorin!>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz