28 sierpnia 2015

Od Sorina do Chrisa.

Okazało się, że nawiedzony dom należy do tego gbura, ale nie miałem zamiaru ruszać się stamtąd. Byłem głodny i zmęczony więc postanowiłem przespać się na ganku. Mężczyzna kilka razy mnie przepędzał, a nawet nasłał na mnie swoich martwych sługusów. Bądź co bądź i tak wracałem,  nie żebym chciał zrobić mu nazłość, po prostu nie miałem gdzie iść, albo nie chciało mi się szukać innego schronienia.
Okupowałem jego ganek przez jakiś tydzień (nie, nie głodowałem, upolowałem sobie dzika, upiekłem i miałem jedzenia na kilka dni), w końcu drzwi domu się otworzyły i stanął w nich niebieskooki. Lecz całkowicie mnie zignorował, zakluczył dom i gdzieś poszedł.
-A co ze mną?!-zawołałem gdy odchodził.
-Rób co chcesz, mnie w to mnie mieszaj!-krzyknął zdenerwowany i poszedł sobie.
-"Rób co chcesz" tak?-pomyślałem na głos. Złapałem za klamkę, zamknięte. Po męczących zmaganiach, przy pomocy magii udało mi się otworzyć drzwi, lecz na moich ramionach pojawiły się łuski."Nie, tylko nie teraz. Woda, muszę się czegoś napić i odzyskać siły" pomyślałem. Byłem w ludzkiej formie dość długo. "Zużyłem za dużo energii, jeśli się teraz wyczerpie, znowu zamienię się w syrena" z taka myślą szukałem czegoś do picia. Niestety nie znalazłem ani kropli wody, tylko alkohol różnego rodzaju.
-To musi starczyć...-westchnąłem otwierając butelkę wina. Alkohol co prawda uzupełniał moje siły, ale jego działanie jest słabsze i działa krótko, dlatego potrzeba go więcej. Opróżniłem butelkę wina, łuski nadal nie zniknęły. Dopiero kiedy opróżniłem całą szafkę łuski zniknęły całkowicie, ale byłem też nieźle spity. Wstałem i zrobiłem kilka chwiejnych kroków, a gdy mijałem drzwi te otworzyły się z impetem i do domu wpadł blond włosy mężczyzna.
-Kto ci kazał wejść do domu?!-wrzasnął, a ja w tym samym momencie upadłem na podłogę. -Tłumacz się bachorze!-krzyknął podnosząc mnie za koszulkę.
-Ej, fuść mnje bo popfujess mi bluske- wybełkotałem.
-Hej, co ci się stało?-warknął niebieskooki rozglądając się dokoła. Jego wzrok powędrował ku pustym butelkom po alkoholu.-Ty... Wypiłeś wszystko?!-krzyknął przyciągając mnie do siebie. Jego oczy lśniły ze złości, ale w jakiś sposób były piękne. Jasne kosmyki włosów opadały mu na twarz, a usta odsłaniały część jego śnieżno białych zębów. Wtedy przez głowę przeszła mi dość dziwna myśl myśl. Wyciągnąłem ramiona i przyciągnąłem do siebie mężczyznę.
-Co ty...-warknął zanim przywarłem do jego ust. Mężczyzna z początku zaskoczony oderwał mnie od siebie i odrzucił kawałek dalej. -Odbiło ci?! Czemu to zrobiłeś? Myślisz że kim jesteś dzieciaku?!-krzyknął mężczyzna. Podniosłem się do pozycji siedzącej i oparłem o ścianę wpatrując w podłogę.
-Wyglądałeś tak seksownie i tak jakoś...-wymamrotałem.
-Myślisz, że możesz sobie całować kogo popadnie bo tak ci się podoba?!-wyzwał mnie blondyn.
-Przepraszam...-powiedziałem osuwając się na podłogę i zasypiając.
Rano obudził mnie okropny ból głowy. Przewróciłem się na drugi bok i zakryłem głowie kocem. Zaraz, koc? Co ja robię pod kocem? Czemu leżę na kanapie? Zaraz, mam ogon, przemieniłem się. Jest źle, jeśli on zobaczy syrena w swoim domu na pewno mnie wyrzuci. Po chwili usłyszałem kroki, więc schowałem się pod koc.
-Hej, dzieciaku. Jeśli się obudziłeś to wypad z domu-powiedział mężczyzna.
-Z-Za chwilę- szepnąłem przerażony.
-Nie. Teraz- powiedział mężczyzna łapiąc za koc i ściągając go ze mnie. Oniemiał gdy tylko ujrzał moje uszy, łuski i ogon, a ja wpatrywałem się w niego ze strachem.

<P-Prosze pana?>

2 komentarze:

  1. Coś ty zrobiła temu poważnemu człowiekowi, zniszczyłaś mu cały pogląd na życie. Biedny Chis.

    OdpowiedzUsuń