27 sierpnia 2015

Od Chrisa do Sorina

Ostatnio strasznie nudziło mi się w domu. Nie miałem co robić w domu. Jedynie chodziłem z jednego pokoju do drugiego. MAM DOŚĆ! wziąłem płaszcz z wieszaka i wyszedłem z domu. Pilnowanie domu powierzyłem jednemu z moich martwych sługusów. Udałem się w stronę miasta w nadziei, że w karczmie znajdę coś ciekawego, co by zabiło moją nudę.
Byłem już w głównym lesie. Nie lubię tego miejsca. Jest tu za zielono, a słońce za jasno świeci. O wiele bardziej lubię mroczne miejsca. No, połowa za mną. Serio, muszę zainwestować w jakiegoś konia, albo stworzyć jakiegoś, bo mam już dosyć chodzenia na piechotę. Przystanąłem na chwilę na ścieżce by wyjąć z torby kanapkę. Jednak nie zdążyłem jej zjeść, bo ktoś na mnie wpadł. A tym kimś był jakiś bachor. Miał blond włosy i zielone oczy. Był wyraźnie zmęczony.
- Kim ty jesteś? - Zapytałem się z grymasem na twarzy. Bardzo mnie denerwuje gdy ktoś mnie dotyka.
- Jestem Sorin, a co? - Powiedział to wpatrując się w moją kanapkę. - Będziesz to jadł, bo jak nie to ja chętnie ją zjem. Jestem taaaaki głodny.
- Właśnie miałem to zjeść, ale nie chcę mieć kłopotów jak zemdlejesz - rzekłem i podałem mu moją kanapkę, której smakiem musiałem się obejść. Chłopak pochłonął ją błyskawicznie. - Idziesz do tego miasta niedaleko? - Spytałem od niechcenia. Zamierzałem odprowadzić tego dzieciaka do domu. Może bym dostał jakąś rekompensatę za tą kanapkę. Naprawdę chciałem ją zjeść.
- Chodzi ci o to mroźne miasto? Tak idę tam, a co?
- Zaraz, przecież mroźne miasto jest daleko stąd, a ty idziesz w złym kierunku - przez chwilę byłem zdziwiony, zaraz potem dodałem. - Czy ty próbujesz mnie oszukać?

<Sorin, nie próbuj oszukiwać starszych :P>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz