06 stycznia 2016

Od Lyry do Sofi

Dziewczyna zaprowadziła Lyrę do swojego domu. Była to pobliska kamienica. Mieszkanie Sofi było niewielkie i skromnie umeblowane.Obie weszły do salonu. Podłoga tam była wykonana z kamienia, a na niej leżał dość stary dywan. W rogu stał stoliczek do kawy, a po bokach znajdowały się dwa fotele. Elfka z zaciekawieniem rozglądała się po pomieszczeniu. Dziewczyna w czerwonym płaszczu powiedziała, co gdzie się znajduje. Niestety nie mogła zostać, bo miała wartę. Zostawiła blondynkę samą w domu i wyszła. Gdy tylko drzwi się zamknęły, Lyra głośno westchnęła.
- W co ja się wpakowałam? - Mówiła do siebie. Nerwowo zaczęła chodzić po pokoju. - Co mam zrobić, Liam na pewno jest już w mieście. Wyda rozkaz by mnie szukano. Sofi będzie musiała wykonać rozkaz - elfka zaczynała coraz bardziej panikować. Usiadła na fotelu i skuliła się, zakrywając dłońmi twarz. W jej głowie panował istny chaos. Jakiś głos w głowie krzyczał, że musi się stąd wydostać.
Po chwili wstała. Ciężko było jej usiedzieć w miejscu. Wyjrzała przez okno. Za oknem było widać dach mniejszego budynku. Ten sam głosik, co krzyczał by uciekać, teraz podpowiadał by wyjść przez okno. Lyra otworzyła okno. Dach sąsiedniego budynku znajdował się blisko.  Dziewczyna bez zastanowienia zdjęła buty i chwyciła je w dłoń. Następnie weszła na parapet i skoczyła. Dach był lekko spadzisty, przez co elfka się poślizgnęła. Zaczęła zsuwać się z dachówek. W ostatniej chwili złapała się rynny. Dopiero teraz blondynka zdała sobie sprawę z tego co zrobiła, a także, że wisi wysoko nad ziemią i jeżeli nic nie zrobi to może spaść.

<Ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz