Elf wylegiwał się spokojnie w słońcu gdy nagle poczuł ból w okolicach żołądka. Po dłuższych kontemplacjach stwierdził iż jest to ból spowodowany niedoborem pożywienia. Blondyn wstał i udał sie na polowanie ( czyt. Zakupy ) Niestety, pojawił się kolejny problem. Nie wiedział gdzie jest.
Wykorzystując pozycje słońca ( chylącej się ku zachodowi) poszedł na północ i po niedługim czasie dotarł do Lasu Wiecznej Jesieni. Tym samym zrozumiał, że pomylił kierunki, lecz nie miał juz sił by wracać. Tym bardziej, że dostrzegł mnóstwo kasztanów zdatnych do zjedzenia. Ostatkiem sił doczłapał się do kasztanowca i padł przed nim na ziemie. Następnie sięgnął po leżące niedaleko kasztany i zjadł je w całości. Dopiero po chwili zorientował się, że całej tej scenie przyglądał się blond włosy chłopak z koszykiem przepełnionym kasztanami. No właśnie, to jak wyglądał tamten chłopak nie liczyło sie dla elfa. Ważne było, że miał kasztany, a Legolas był głodny. Elf rzucił się na kosz, zaskoczony chłopak odskoczył kawałek dalej.
-Co ty robisz głupi elfie?- zapytał chłopak zabierając kosz z zasięgu Legolasa. Ten zrobił minę zbitego psa i runął na ziemie.
-Jestem glodnyyy- jęknął szpiczasto uchy.
-Ale żeby jeść kasztany?- zdziwił się blondyn.
-Kasztany są pyszne... Właśnie, oddawaj- elf spojrzał na kosz i skoczył w jego stronę w wyniku czego obaj wyładowali na ziemi, a kasztany się rozsypały.
-Zejdź ze mnie zboczeńcu!-warknął chłopak. Elf usłuchał, ale nie było to spowodowane komendą blondyna tylko kasztanami znajdującymi się w zasięgu Legolasa.
-Hej przestań! Potrzebuje ich do zlecenia!
-Co?-zapytał elf zapychając sobie policzki brązowymi kulkami.
<Maki, nie przeszkadzaj mi w jedzeniu>
Wjeb kasztana
OdpowiedzUsuń