Byłem w trakcie czytania książki, gdy ktoś zapukał do drzwi. Sorin
pośpieszył do drzwi, w końcu robił za gosposię. Westchnąłem i odłożyłem
lekturę. Już miałem iść sprawdzić kto przyszedł, ale w tym momencie
szedł syren i Ayato. Zielonooki zaraz zaczął się do mnie kleić, jak
zawsze. Na serio, kiedyś go ukatrupię. Niebieskooki usiadł na kanapie.
Ten błazen zaraz poszedł go zrzucić. Dzięki Ci młody, że uwolniłeś mnie
od niego. Ruszyłem do kuchni, by zrobić kawy dla gościa, bo przecież ten
szczeniak jest zbyt leniwy by to zrobić. W ten sposób to on nigdy nie
spłaci tego długu. Mój towarzysz usiadł przy stole, a ja podałem mu
filiżankę z brunatnym naparem i usiadłem naprzeciwko niego.
- No, to co sprowadza Cię do mojego domu? - Zapytałem.
- Czy w lesie mieszka ktoś oprócz ciebie? - Również zapytał.
Chwilę musiałem się zastanowić. Jakoś nie przypominałem sobie, by ktoś
mieszkał w pobliżu mojego domostwa. Wybierałem tak lokalizację, by mieć
spokój. Ale niestety go nie mam, bo jakiś dureń się przypałętał, a teraz
śpi na mojej kanapie. Dowiedziałem się, że Ayato widział gdzieś w
pobliżu kobietę o różowych włosach i była jakaś agresywna. Do tego
używała mrocznej magii. Zaniepokoiłem się. Dlaczego ktoś siał zamęt w
lesie? Gwałtownie wstałem z krzesła. Ruszyłem do przedpokoju i wziąłem płaszcz z
wieszaka. Zahaczyłem jeszcze o salon i nakazałem Sorinowi pilnować
posesji. Następnie wyszliśmy. Dla bezpieczeństwa stworzyłem jeszcze
ghula, który miał pilnować. Podążałem za niebieskookim. Prowadził mnie w
miejsce, gdzie spotkał ową kobietę. W miejscu, gdzie chłopak widział maga. Rzeczywiście, były tam wielkie korzenie wystające nienaturalnie z ziemi. Widać było, że ktoś używał magi, by zrobić to.
- To co robimy, Ayato? - Zapytałem, oglądając korzenie.
<Ayato?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz