-To co robimy, Ayato?-zapytał mnie Chris.
-Wiesz, ja bym wiał gdzie pieprz rośnie, bo jak ta laska znowu tu przyjdzie to będziemy udupieni, ale myślę, że ty masz lepszy pomysł- szepnąłem siadając na korzeniu wystającym z ziemi.
-Nie wiem... Nie spotkałem się jeszcze z czymś takim-westchnął mężczyzna.
-Patrz, to tylko ja wiem?-usłyszałem znajomy głos i razem z Chrisem spojrzałem w stronę jego źródła.
-CO TY TU ROBISZ IDIOTO!?-wrzasnął Night do chłopaka siedzącego na gałęzi.
-A myślisz, że zostawiłbym się sam na sam z tym chłopakiem-zapytał Sorin zeskakując z gałęzi i lądując z kocią gracją na ziemi.
-Dobra przestańcie. Sorin, wiesz co to jest?-przerwałem kłótnie.
-No przecież widać, że korzeń- powiedział oglądając wybryk natury.
-Idioto, to już wiemy-stwierdził zdenerwowany niebieskooki.
-Weź mnie tak nie nazywaj! Ja przynajmniej wiem kto to zrobił- Sorin zaczął opowiadać o jakimś czarnym magu, Isabell, która jest strażniczką Mrocznego Boru. Podobno jest bardzo silna i nie lubi towarzystwa ludzi. Razem doszliśmy do wniosku, że albo do Chrisa musiała się przyzwyczaić, albo toleruje go ze względu na to, że władają takim samym żywiołem. Wtrąciłem, że przecież ja nie jestem człowiekiem, ale Sorin powiedział, że przybieram formę człowiekopodobną i dlatego mnie zaatakowała.
-A ty skąd to wszystko wiesz?-zapytał niedowierzający Chris.
-Się mieszka ze strażnikiem to się wie- wytłumaczył. Tak, ten idiota jest zaiście pełen tajemnic.. Ciekawa z niego osoba, tak samo jak z Chrisa. Już dawno nic tak ciekawego nie działo się w moim "życiu"
<Chris?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz