Levi dostrzegł strażniczkę wyróżniająca się z tłumu. Była bardzo młoda i wyglądała na zaniepokojoną. Zauważył jak dziewczyna powoli zbliża się do uliczki w której juz niedługo znika. Zgłosił to królowi, a ten nakazał mu ją ścigać. Mężczyzna ruszył kłusem śladami dziewczyny. W końcu strażniczka stanęła przed drzwiami skromnego budynku i weszła do jego wnętrza. W tym samym momencie Levi usłyszał jakiś hałas. Popędził do jego źródła i zauważył dziewczynę, która trzymała się krawędzi dachu. Blondynka puściła się i zaczął spadać, Levi złapał ją w ostatniej chwili.
-Nic ci nie jest?-zapytał z tym swoim stoickim spokojem.
-N-N-Nie, dziękuje- wyrzuciła z siebie dziewczyna drżąca z przerażenia. Levi przyjrzał się jej i rozpoznał jako poszukiwaną.
-Czy ty jesteś Lyra?-zapytał
-T-Tak-wydukała elfka.
-Zabieram cię do króla-powiedział i popędził konia, żeby ruszył.
-Nie proszę! Tam jest tak zimno. Nie ma roślin i zwierząt. Nie chce tam być. Proszę, nie zabieraj mnie do niego- ja te słowa Levi poczuł coś w swoim chłodnym sercu. Coś na kształt współczucia. Zatrzymał wierzchowca i kazał elfce uciekać, sam pojechał po króla. Poinformował go, że dziewczyny nie ma w mieście i mężczyźni ruszyli w drogę powrotną do królestwa.
<Lyra>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz