Jakoś tak wyszło, że Lyra zasnęła na balkonie. Leżała opatulona futrem Lex'a. Tygrys owinął się wokół dziewczyny, co skutecznie chroniło ją przed zimnem i wiatrem. Gdy elfka się obudziła, był już ranek. Wstała i przeciągnęła się. Jednak spanie na ziemi nie było zbyt wygodne. Przeszła przez sypialnię Liama i wyszła na korytarz. Pupil dziewczyny zmienił się w kota i ruszył za nią. Przez krótką chwilę dziewczyna szła korytarzem, lecz zaraz natknęła się na Sylfi. Służąca podeszła do dwójki. Nieśmiało zaproponowała elfce zmianę szat. Lyra zamierzała po prostu opuścić już zamek, jednak wiedziała, że nawet jeśli by mogła wyjść, to król nie wypuścił by jej bez śniadania. A jak się idzie na śniadanie, to należy wyglądać schludnie. Dlatego też przyjęła ofertę służki. Cała trójka ruszyła do garderoby. Gdy strażniczka była już przebrana w nową sukienkę, usiadła na stołku, a pokojówka zaczęła rozczesywać jej włosy. Podczas układania włosów Lyra dowiedziała się, że króla nie ma aktualnie w zamku. W myślach odetchnęła z ulgą i pomyślała "Tak będzie łatwej wyjść". Następnie udała się do jadalni. Usiadła na końcu stołu. Sylfi podała jej śniadanie i gdzieś poszła. Na śniadanie dostała grzanki przyrumienione na złocisty kolor z miodem i filiżankę z herbatą. Była w trakcie, gdy drzwi otworzyły się z hukiem. Do sali wszedł król Liam ze swoim feniksem na ramieniu, a za nim podążało dwóch blondynów. Władca podszedł do dziewczyny i złapał ją za ramiona:
- Lyra, wszystko w porządku? Nic Ci nie jest? - Zapytał Liam. Sprawdzając, czy żadna część ciała dziewczyny nie uległa uszkodzeniu. tym samym nie dawał dziewczynie czasu na odpowiedź. Gdy chłopak przyglądał się ręce strażniczki, ta kątem oka spojrzała na stojących kawałek dalej mężczyzn. Król dostrzegł spojrzenie blondynki i puścił jej przedramię.
- Kto to? - zapytała.
- Ach - mag lodu podszedł do zielonookiego. - To jest Sorin, mój kuzyn - powiedział brunet.
- Miło mi Cię poznać. Jestem Sorin - chłopak zrobił krok do przodu i ukłonił się. Dziewczyna od razu zauważyła, że jest z wysoko postawionej rodziny. Syren następnie podszedł do towarzysza i przedstawił go. - A to jest Chisuś, mój... - Nie dokończył, gdyż przerwała mu owa osoba.
- Ile razy mam Ci to mówić? Jestem Chis, a nie Chrisuś, głąbie - Obrzucił jeszcze kuzyna króla chłodnym spojrzeniem i podszedł do elfki i złapał delikatnie jej dłoń. - Chis Night, to twoich usług - rzekł i delikatnie pocałował dłoń dziewczyny. Blond włosa zarumieniła się, na co zareagowali pozostali panowie. Każdy z nich złapał nekromantę za jedno ucho i odciągnął od niebieskookiej.
- Chrisiu jak śmiesz flirtować z dziewczynami, gdy jestem w pobliżu? Nie podoba mi się to - skarcił go syren.
- Chris, możemy porozmawiać na osobności? - Spytał król. Chwycił maga za rękaw i wyprowadził z sali. Dziewczyna tylko patrzyła jak panowie wychodzą z sali. Jeszcze nie poznała wszystkich panujących zasad na dworze królewskim, dlatego nie wiedziała z jakiego powodu Liam się tak wściekł.
<Liam, albo Sorin?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz