17 października 2015

Od Liama do Lyry.

Obudziłem się przed wschodem słońca i marudząc na obolałe plecy wstałem z fotela rozglądając po pokoju. Był pusty. Łóżko w nieładzie, a drzwi na balkon uchylone. "Czyżby ją porwano? Ale przecież ma tygrysa, nie mogło jej się nic stać. Czyli... Po prostu odeszła..." poczułem dziwny ból w klatce piersiowej. Chciało mi się płakać, ale nie mogłem sobie na to pozwolić. Usiadłem w fotelu chowając twarz w dłoniach "Możliwe że już nigdy jej nie zobaczę..."
-Przyjacielu ,co się stało?-usłyszałem znajomy głos za plecami. Spojrzałem w stronę Colden'a smutno się uśmiechając.
-Nic takiego... Po prostu się zakochałem-wytłumaczyłem.
-Chodzi o tą elfkę?
-Tak...-westchnąłem smutno.
-Mogę ją dla ciebie poszukać-powiedział fenix opierając głowę na moim ramieniu.
-Naprawdę!? Dziękuje ci!- uścisnąłem pupila, poczułem przyjemny chłód bijący od niego. -Leć-puściłem zwierze i udałem sie do garderoby, ubrałem sie nieco mniej wytwornie niż zwykle.  Moje zwyczajowe królewskie szaty zastapiły spodnie moro, granatowy T-shirt, czarna kurtka wykładana futrem i tego samego koloru trapery, a przez szyje przewiesiłem mój srebrny medalion. Miałem odwiedzić kuzyna i przedstawić mu Lyrę, ale bede musiał zrezygnować z drugiej opcji. Może troche popływamy, lub poprzechadzam sie po brzegu....
Wyszedłem z mojej komnaty i ruszyłem w stronę stajni. Miałem zamiar już wyjeżdżać, gdy podbiegła do mnie pokojówka z zawiniątkiem w ręku.
-Panie-zaczęła zdyszana. -Mam dla pana prowiant na podróż-powiedziała.
-Dziękuje Sylfi, włóż to do mojej sakwy-dziewczyna potaknęła i wykonała polecenie po czym pobiegła do pałacu, a ja ruszyłem w drogę.
Dotarłem na miejsce przed południem. Zostawiłem konia na pobliskiej łące, a sam udałem sie nad brzeg; zdejmując kurtkę i koszulkę; usiadłem czekając na kuzyna.
Po chwili usłyszałem kroki i przy moim boku usiadł zielonooki blondyn.
-Cześć kuzyn- powiedział.
-Cześć Sorin.
-Co cię tu sprowadza?
-Aaa...Nic. Po prostu przyszłemu cię utopić-zaśmiałem sie łapiąc kuzyna, przerzucając go przez ramie i wskakując do  wody. Wypłynelismy na powierzchnie. Wybuchałem śmiechem widziąc mokrego Sorina za co zostałem pochlapany. Rozpoczęła sie istna wodna wojna.
-Jak dzieci...-mruknął jakiś mężczyzna stojący na brzegu. Miał blond włosy z rzucającą sie w oczy grzywką, o niebieskich ochach, a przyodziany był w ciemny płaszcz z kapturem.
-Cześć Chrisiu! <3
-Kto to?-zapytałem rownocześnie z nieznajomym.
-To jest Chris-zaczął mój kuzyn. -Zmolestolał mnie kiedyś i wyłudził odemnie kasę...
-Idioto to nie prawda!-zbulwersował sie mężczyzna.
-A to jest Liam, mój kuzyn- dodał Sorin wskazując mnie.
-Miło mi cię poznać...-zacząłem, ale po chwili usłyszałem znajomy głos zza pleców.
-Panie! Panie!-zawołał Colden. -Znalazłem pannę Lyrę.

<Lyra!?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz