Był wieczór. Siedziałem na drzewie i śledziłem poczynania Lyry. W nocy moja moc słabła więc unikałem jej wzroku (dla bezpieczeństwa). Może i nie położyła się spać, ale rozbiła obóz. Czasami zastanawiałem się dlaczego muszę się jej pozbyć, przecież w niczym mi nie przeszkadzała. Mimo to nienawidziłem jej. Miałem nadzieje, że położy się spać a w tedy ukradnę jej kryształ dzięki któremu naradza się nowa strażniczka księżyca. Jedynym problemem był jej tygrys. Strzegł jej dwadzieścia cztery na dobę. W pewnej chwili dostrzegłem jakiś ruch w pobliżu i z krzaków wyskoczyła łania. Zwierzak Lyry chciał atakować ale powstrzymała go. Łania wyglądała jak sparaliżowana ze strachu. Bez ruchu wpatrywała się w Lyre. Było w niej coś znajomego, tylko co?
-Nie bój się, choć- powiedziała Lyra. Gdy wyciągnęła rękę na której miała okruszki chleba łania zawachała się, ale po chwili podeszła do dziewczyny. Gdy łania stanęła w świetle ogniska rozpoznałem ją. To była Ceria, pracowała jako szpieg. Pytanie, dla kogo? Nigdy nie widziłem Ceri w towarzystwie Lyry, więc chyba się nie znają.
<Lyra dokończysz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz