Chłopak wyszedł, a Lyra została z pokojówką. Nie miała pojęcia co ma zrobić. Splotła ręce za plecami i udała, że podziwia wystrój pokoju. Po chwili odezwała się służąca Liama.
- Czy zamierza, pani, iść na kolację? - Wydawała się przytłoczona sytuacją. Nawet bardziej niż Lyra.
- Myślę, że pójdę - odparła Lyra. Uśpi czujność Króla i ucieknie z zamku. Plan idealny. Uśmiechnęła się delikatnie i dodała - My się jeszcze nie znamy. Mam na imię Lyra. A ty?
- Sylfi.
- Gdzie jest kolacja? - Dziewczyna skierowała się do drzwi.
- Czekaj! Nie możesz iść tak ubrana! Będziesz jadła kolację z samym królem. Choć - złapała Lyrę za przedramię i pociągnęła w stronę innych drzwi. - Najpierw cię wyszyuję.
Niedługo potem strażniczka była gotowa do wyjścia. Miała na sobie ładną i zwiewną sukienkę. Sylfi odradziła jej by nie przesadzała z dodatkami i uparła się by zostawić tylko naszyjnik. Gdy była gotowa powiedziała służącej, by powiedziała Królowi, że zaraz będzie. Podeszła do Lex'a.
- Lex, kiedy nikogo nie będzie w pokoju zmienisz się w kota i schowasz się gdzieś - tygrys wydał mruk sprzeciwu. - Mnie też się to nie podoba... Posłuchaj. Dziś w nocy, po kolacji przyjdę tu i uciekniemy stąd. Jako kot nie będziesz zwracał uwagi. W każdym razie nie tak bardzo.
Wyjrzałam przez okno. Dzień chyli się ku końcowi. Niedługo zajdzie słońce. Augustin zazwyczaj nie wychodzi po zmroku. W końcu czerpie energię ze słońca. W przeciwieństwie do mnie. Mam nad nim przewagę w nocy. O ile nie ma nowiu.
Stanęła przy drzwiach. Uśmiechnęła się jeszcze do przyjaciela i wyszła. Sylfi dała jej wskazówki jak dojść do sali, w której odbędzie się kolacja. Zeszła po schodach na dół. Przed drzwiami przystanęła. Wzięła głęboki oddech, wygładziła sukienkę i nacisnęła na klamkę. Może nie ma złych intencji, pomyślała.
<Liam?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz