05 września 2014

Od Liama do Sylfi

Gdy zobaczyłem zbliżającego się młodzieńca rozpromieniłem się w duchu. Chciałem by grajek grał koncerty w zamku, koncerty dla Lyry.
- Jestem Jack Smith - powiedział chłopak i dziarskim krokiem ruszył w moją stronę. Gdy zbliżył się do Kasandry ukłonił się i pocałował ją w rękę. Oby nie pocałował także Lyry. Pomyślałem, lecz on stanął przed dziewczyną, ukłonił się i... pocałował ją w dłoń. Czułem, że pożera mnie zazdrość. Starałem się zachować obojętny wyraz twarzy. Jack stanął przede mną i ukłonił się nisko.
- Jacku Smith’sie chciałbym abyś pracował w moim zamku jako królewski grajek - młody grajek był zaskoczony moją propozycją ale jego wyraz twarzy natychmiast zamienił się w radosną.
- Panie - rzekł po chwili - z chęcią będę grał w... - wypowiedź przerwało mu pukanie do drzwi. Po chwili stanął w nich strażnik. Kłaniając się rzekł:
- Królu, pewien mężczyzna prosi o audiencje.
- W jakiej sprawie? - spytałem.
- Mówi, że szuka siostry - zauważyłem, ze w oczach Lyry pojawił się wyraz podobny do niepokoju.
- Jak ma na imię?
- Augustin panie - gdy te słowa zabrzmiały Lyra się zachwiała.
- Nic ci nie jest Lyro? - dziewczyna pokiwała przecząco głową. Odwróciłem się do strażnika i powiedziałem.
- Wpuść go - Lyra ponownie się zachwiała.


<Sylfi dokończysz?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz