Czekałem na mojego gościa z niecierpliwością. Nie mogłem się doczekać kiedy Lyra przyjdzie na kolacje. Było mi trochę niezręcznie ponieważ kolacja z dziewczyną może zdradzić moje zamiary, ale miałem nadzieje, że będzie dobrze. W pewnej chwili ktoś zapukał w drzwi. Do sali weszła moja pokojówka i zapowiedziała wejście Lyry. Wstałem i powitałem dziewczynę.
-Witaj Lyro. Jak się czujesz?
-W miarę dobrze - cicho rzekła panna. Podszedłem do niej i pomogłem jej usiąść. Przez cały czas siedziała spięta i rozglądała się dokoła. Już chciałem ja zapytać skąd wzięła się w lesie, ale przerwało mi pukanie do drzwi. Gdy się otworzyły stanął w nich posłaniec.
-Królu generał karze przekazać, że coś pilnego się wydarzyło.
-Jakieś szczegóły?
-Nie, nie wtajemniczał mnie - zamyśliłem się. O co może chodzić? Po chwili rozmyślania wstałem i odrzekłem.
-Wybacz Lyro, ale obowiązki mnie wzywają - odwróciłem się do posłańca. - Prowadź - wyszliśmy z sali bankietowej i ruszyliśmy ku wyjściu z pałacu. Jednak w ostatniej chwili chłopiec skręcił w strone schodów na wierze. Co generał zobaczył na wierzy, aby aż tak się niepokoić? Pytania nie dawały mi spokoju. W końcu odpuściłem i skupiłem się na wędrówce po schodach.
<Lyro odpowiedź>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz