- Królu - Lyra doskoczyła do Liama, gdy tylko posłaniec zamknął drzwi. - Pozwól, że na chwilę was zostawię. Muszę się odświeżyć.
Nie czekając na reakcję króla znikła za drzwiami prowadzącymi do prywatnej części pałacu. Ostatnim razem gdy tu była zwiedziła cały zamek. Dobrze pamiętała, gdzie znajdowały się drzwi do ogrodu. Z ogrodu łatwo będzie uciec. Szła korytarzem. Jeszcze jeden zakręt i zobaczy drzwi. Widać je. Za parę kroków otworzy je i wyjdzie na wolność. Znowu uda jej się uciec przed Augustinem. Wyciągnęła rękę by chwycić klamkę i w tej chwili zauważyła, że wisi w powietrzu. Odwróciła głowę. Za nią stali dwaj strażnicy. Ten masywniejszy trzymał ją w mocnym uścisku. Lyra spróbowała się wyrwać. Nie poskutkowało.
- Kogo my tu mamy? Szuka panienka czegoś? Pieniędzy, cennych przedmiotów? Przykro, nie udało ci się. Zabierzemy cię do Króla. On powie co z tobą zrobić - strażnik kontynuował swój monolog o włamaniach i kradzieży w zamku, ale Lyra nie słuchała. Strasznie pobladła. Bała się co zrobi jej Augustin. Nie zabije jej od razu. Najpierw zabierze Księżycowy kryształ. Potem zapewne się jej pozbędzie. Po chwili byli przy drzwiach prowadzących do sali audiencyjnej. Drugi strażnik otworzył drzwi i przepuścił nas. Wszyscy zebrani w sali spojrzeli na nich ze zdziwieniem.
- Wielki Władco, ta kobieta włóczyła się po zamku.Możliwe, że jest złodziejem i zamierzała coś ukraść - powiedział strażnik.
- Wątpię. Lyro, czy zamierzałaś coś ukraść? - słysząc, że król mówi do dziewczyny jak do znajomej, puścił ją.
- Nie królu, ja nie...
- Lyra nigdy nie kradnie. Prawda siostruś? Chodź. Wszystkim narobiłaś kłopotu uciekając z domu - Augustin wyciągnął rękę w stronę strażniczki.
- Tyle, że ja nigdzie nie idę.
- Idziesz - wycedził przez zęby. Podszedł do Lyry i złapał ją za nadgarstek. - Nie możesz zaniedbywać swoich obowiązków.
Augustin pociągnął dziewczynę w stronę wyjścia. Lyra przystanęła na chwilę i spojrzała na Liama. Ich spojrzenia skrzyżowały się. Jednak nie zdołała odgadnąć uczuć władcy, ponieważ Augustin szarpnął ją, w wyniku czego upadła na posadzkę.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz