31 sierpnia 2014

Od Sylfi Do Kasandry

Usłyszałam opinię elfki. Królowi mogłoby się nie spodobać jej zdanie. Zbliżyłam się do Kas i powiedziałam jej do ucha:
- Lepiej nie wypowiadać swoich myśli na głos - dziewczyna miała zdziwioną minę, dodałam. - Masz szczęście, że król tego nie słyszał - elfka chciała coś powiedzieć, ale w tej chwili odezwał się Liam:
- Sylfi - odwróciłam się do niego, wyprostowałam, a wzrok wbiłam w ziemię. - Po skończeniu koncertu idź do tego chłopaka i sprowadź go do zamku. Widzisz tę blondynkę w pierwszym rzędzie? - Król Liam wskazał palcem miejsce, pokiwałam głową. - Ją też chcę widzieć w zamku.
- Oczywiście - odpowiedziałam.
Pospiesznie skinęłam głową i odsunęłam się. Elfka chciała kontynuować naszą rozmowę. Speszyło mnie to trochę, dlatego pospieszyłam ku scenie. Występ chłopaka dobiegł końca. Jak tylko skończyły się brawa i słuchacze zaczęli się rozchodzić, podeszłam do dziewczyny w cienkiej sukience.
- Witaj. Jestem Sylfi - ukłoniłam się. - Pracuję w zamku. Król chce bym zabrała Cię do jego zamku.
- Lyra. D-dlaczego mam zjawić się z zamku? - Dziewczyna zrobiła duże oczy.
- Nie wiem. Miałam tylko doprowadzić cię na miejsce.
- No dobrze. Ruszajmy - Lyra skierowała się ku zamku.
- Poczekaj. Jeszcze... muszę jeszcze iść po tego skrzypka - powiedziałam i szybko ruszyłam za scenę. Chłopak pakował instrument. Obok stał skrzat.
- Jestem Sylfi. Musisz ze mną iść - powiedziałam szybko.
- Cześć. Mam na imię Jack. Dokąd zamierzasz mnie zabrać?
- Król Liam oczekuje cię w swojej rezydencji.
- W takim razie pójdę z tobą. Choć Tent. Zabieraj rzeczy i idziemy. Chyba jednak zwiedzisz lodowy zamek - powiedział do przyjaciela.
- Zobacz dostałem płaszcz. Niestety jest tylko jeden, ale...
- Możesz go zatrzymać.
Jack wziął skrzypce, przesypał monety z pudełka do sakiewki i ruszył za mną.Po przejściu na widownię rozejrzałam się za Lyrą, lecz nigdzie jej nie widziałam. Mój pracodawca nie będzie zadowolony. Po drodze instruowałam Jack'a jak ma się zachowywać. Przed bramą czekała na nas Lyra. Weszliśmy do zamku. Ruszyliśmy drogą prowadzącą do zamku. Zapewne onieśmieleni. Zresztą nie codziennie można wejść do pałacu. Zaprowadziłam ich do sali audiencyjnej. Na końcu sali, na tronie siedział król Liam. Obok niego stała Kasandra. Minęliśmy strażników. Zapowiedziałam panienkę Lyrę i panicza Jack'a. Najpierw do króla podeszła Lyra. Lekko ukłoniła się i przywitała. Stanęła w pobliżu króla. Dałam znak Jack'owi, że teraz jego kolej przywitać króla.
- Jestem zaszczycony mogąc poznać Waszą królewską mość. Jestem Jack Smith. Zwykły grajek z dalekich stron - ukłonił się nisko.
Następnie podszedł do obu dziewczyn. Pocałował najpierw Kasandrę w dłoń, potem Lyrę. Tego nie było w planach. Nie mówiłam nic o całowaniu w rękę panienek. Na twarzy władcy malowała się dezaprobata i zazdrość.

<Liam bądź Kas?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz