Jack spojrzał na swojego towarzysza i odpowiedział:
- Nie wiem, czy zostaniemy tu na dłużej. Zazwyczaj wyganiają nas po paru dniach - zobaczył, że jego przyjaciel ma skrzywioną minę. - Robi się chłodno. Wolę cieplejsze klimaty.
Chłopak poprawił kołnierz. Tent w tym czasie zaczął marudzić, że ma dość i chce się osiedlić.
Dzień zaczął chylić się ku końcowi, więc obaj przyspieszyli kroku. Smith dziwił się jak Tent może tak szybko chodzić, przecież ma dwa śpiwory. A do tego takie małe nóżki. Młody Smith niósł soje skrzypce i prowiant na kolację. Po jakimś czasie dotarli do miasta. Zrobiło się strasznie zimno. Jack popatrzył na zamek. Słońce zaszło. Znaleźli gospodę i wynajęli pokój na dwie noce. Ładna dziewczyna zaprowadziła ich do pokoiku na piętrze. Zmęczeni podróżnicy zamienili ze sobą perę zdań między kęsami kolacji i poszli spać.
Następnego dnia zwiedzili miasto. Znaleźli dobre miejsce na wysęp Jacka. Stara scena. Co prawda była na świeżym powietrzu, ale nie musieli za nią płacić. Rozpowiedzieli o koncercie wielu osobom. Chłopak chciał powiedzieć nawet władcy, ale straż go nie wpuściła.
Wieczorem Jack stanął za sceną. W ręce trzymał skrzypce. Był gotowy do występu. Jak tylko zaszło słońce wszedł na scenę i zaczął grać. Rozejrzał się po tłumie. Na samym końcu siedział król. Miał siedzenie na podwyższeniu, co dawało lepszy widok na scenę. Po obu jego stronach stali strażnicy, a obok stała dziewczyna z tacą, zapewne służąca. Byli poubierani w grube płaszcze. Było wiele kobiet i nawet paru mężczyzn. Niektóre panie miały szpiczaste uszy i były trochę skromniej ubrane. Były też damy w szykownych i drogich futrach,z pod których wystawały wytworne suknie. Zauważył, że król co chwilę zerka w stronę dziewczyny w pierwszym rzędzie. Jej sukienka skrzyła się w blasku księżyca. Lekko trzęsła się. Najpewniej z zimna. Zachwycona muzyką nie zwracała uwagi na otoczenie. Jack zastanawiał się czy między nimi jest jakaś więź. Powiało chłodem, więc Smith przyspieszył grę na skrzypcach dając sygnał, by przyjaciel ruszył. Tent zaczął podchodzić do słuchaczy i prosić o datki na młodego artystę. Skrzypek przypatrywał się. Zauważył, że dziewczyna ze skrzącą się suknią wyciągnęła malutki woreczek i wyjęła z niego jedną monetę. Widocznie jak on miała mało pieniędzy. Jedna moneta nie starczy na wyżywienie, mimo to polubił tę dziewczynę.
<Ktoś ze zgromadzonych? Jakiś obywatel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz