27 sierpnia 2014

Od Lyry Do Liama

Lyra obudziła się w jakimś pokoju. Szybko zerwała się z posłania. Nie pamiętała jak się tu znalazła. Spróbowała sobie przypomnieć cokolwiek. Wytężyła umysł. Po chwili przypomniała sobie. Jechała na Lexie. Uciekała przed Augustinem. A potem ta gałąź.
Rozejrzała się po pomieszczeniu. Była to wytworna komnata. Centralne miejsce zajmowało wielkie łoże z baldachimem. Były dwa duże okna, teraz zasłonięte czerwono-fioletową zasłoną. Naprzeciwko łóżka stały drzwi, a pod ścianą mały stoliczek i krzesło. W pierwszej chwili myślała, że dopadł ją Augustin. Z jej ust wydostał się stłumiony krzyk. Serce waliło jej jak oszalałe. Zaraz potem zobaczyła swojego tygrysa. Zaczęła się uspokajać. Nie było jej dane wyrównać oddechu, gdyż ktoś nacisnął na klamkę. Przyłożyła dłonie do ust by nie krzyknąć. Do pokoju wszedł brunet. Lex stanął między dziewczyną, a nieznajomym. Przeniósł ciężar na tylne nogi i stanął tylko na dwóch łapach. Zasłonił Lyrę przed nieznajomym. Lyra odetchnęła. To nie był Augustin. Spojrzała w stronę łóżka. Leżała tam jej laska. Może nie ma złych zamiarów, pomyślała. Dała znać przyjacielowi, że może przestać. Ten posłusznie opadł na cztery łapy i usiadł koło niej. Dziewczyna spojrzała na mężczyznę, Puki miała odwagę odezwała się:
-Jestem Lyra. A ty jesteś...
-Liam. Król Liam - widząc zdezorientowaną dziewczynę, dodał - Znalazłem Cię nieprzytomną w lesie. Uznałem, że jako król powinienem dbać o swoich poddanych.
Lyra szybko odwróciła się do okna. Nie chciała, żeby zobaczył jakie wrażenie zrobiły na niej jego słowa. Odsłoniła lekko zasłonę. Patrząc na położenie słońca było późne popołudnie. Chciała powiedzieć, że zaraz musi iść, ale w tej chwili usłyszała ciche pukanie do drzwi. Odwróciła się. Lex wstał. Do pokoju weszła dziewczyna w czarno-białym stroju i blond włosach.

<Królu?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz