30 lipca 2015

Od Ceri do Lyry.

Nagle z zarośli wyskoczył niedźwiedź. Był ogromny i wyglądał na równie głodnego. Sarna kopnęła niedźwiedzia w pysk. Drapieżnik ryknął i rzucił się na łanie. Ta natomiast pobiegła w głąb lasu, a niedźwiedź za nią.
~Miałam chronić panienkę Lyre, więc muszę się jakoś pozbyć tego zwierzęcia~ pomyślał Ceria i przybierając postać elficy kopnęła zwierze w czaszkę z taką siłą, że dało się usłyszeć dźwięk łamanej szczęki. Niedźwiedź zawył z bólu i ponownie rzucił się na elfke. Ta złapała sztylet i "drasnęła" nim lewą łapę dzikiego zwierzęcia. To natychmiast przewróciło się na zranioną kończynę. Przez chwilę stworzenie wykonywało nerwowe ruchy, ale przestało (wszystko dzięki środkowi uspokajającemu w którym był zanurzony sztylet). Ceria sięgnęła do torby po mały flakonik i kawałek mięsa. Pokropiła mięso eliksirem i to natychmiast zamieniło się w świnie (martwą oczywiście).
-Następnym razem jak będziesz głodny to nie atakuj nikogo-skarciła zwierze Ceria i wróciła do Lyry.-Już po wszystkim, nie musisz się martwić.
-Kim ty jesteś?- zapytała przerażona Lyra, a jej tygrys albinos stanął gotowy zabić Cerie.
~Ach, no tak. Zapomniałam się przemienić... Idiotka~pomyślała sztynka i podniosła ręce w pokojowym geście.
-Jestem wędrowcem. Zauważyłam światło więc ruszyłam w jego stronę. Po drodze natknęłam się na czarno-złotą sarnę i niedźwiedzia-wytłumaczyła dziewczyna dodając po chwili.-Mogę zostać dziś w nocy z wami?
-N-No dobrze, ale...
-Jeśli panienka zechce to będę nad panienką czuwać w trakcie snu-zaproponowała Ceria z udawaną ekscytacja w głosie.
-Eh.. Dobrze. Lex, możesz spocząć-powiedziała spokojnie strażniczka.
-Naprawdę?! Dziękuje! Naprawdę, bardzo dziękuje!
-N-nie masz za co...
Lyra i Lex już spali. Ceria rozejżała się po koronach drzew, a gdy znalazła to czego szukała uśmiechnęła się złośliwie i pokazała język mówiąc.
-Nie tym razem...

<Lyra dokończysz?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz