Po tym jak mężczyźni wyszli z komnaty, Lyra szybko dokończyła posiłek. Uważała że po tym jak zniszczyła komnatę Liam będzie na nią bardzo zły. Bała się tego. Dlatego postanowiła jak najszybciej ulotnić się z tego miejsca. Podziękowała Sylfii za śniadanie. Poprosiła ją również, by spakowała jej trochę prowiantu. A sama skierowała się w stronę komnat. Chciała zabrać swoje rzeczy. Miała ich mało, ale zawsze coś. Z resztą, kto nie potrzebowałby plecaka. W połowie drogi zaczęła biec korytarzem. Nie miała dużo czasu. Władca mógł w każdej chwili zorientować się, że jej nie ma i rozkazać szukać jej. Po chwili zmachana dotarła do owej, spalonej komnaty. Kilka ludzi pracowało przy niej. wynosili zgliszcza. Jeden mężczyzna oceniał stan zniszczeń i nadzorował pozostałych. Był to starszy, już brodaty człowiek. Siwizna opanowała jego włosy. Na nosie natomiast miał duże i grube okulary, a w dłoni plik kartek. Kiedy zobaczył on dziewczynę od razu do niej podszedł.
- Panienko, proszę się oddalić z tego miejsca. Jest tymczasowo niezdatne do mieszkania - powiedział
- Wiem, że jest, ale i tak muszę tam wejść - odparła Lyra w miarę spokojnym tonem głosu na ile pozwalała jej zadyszka.
- Czy Jej Wysokość nie wyznaczył pokoju, dla panienki? - Dopytywał cały czas pracownik.
- Mam nową komnatę, ale i tak muszę wejść - rzekła blondynka i szybko ruszyła, kończąc tym samym rozmowę.
Komnata miała rozwalone drzwi. Większość tego co było kiedyś meblami było zwęglone. Ściany zrobiły się czarne od sadzy. Patrząc w stronę balkonu nie było widać już pięknych szklanych drzwi, przysłoniętych jedynie zwiewną firanką. Teraz to były tylko kawałki szkła na posadzce. Dziewczyna była przerażona ogromem zniszczeń. Teraz była już pewna, że Król jej nienawidzi. Czym prędzej otrząsnęła się z amoku i podeszła w stronę garderoby. Wejście do tego pomieszczenia oddzielały drzwi, które jakoś mocno nie ucierpiały w pożarze i były tylko jedynie lekko czarne. Elfka pchnęła drzwi. Weszła do garderoby i odszukała swój plecak. Zabrała go i czym prędzej opuściła miejsce. Skierowała się do wyjścia z zamku. Czekał tam na nią Lex, a także miała tam być pokojówka z uszykowanym prowiantem. Kilka minut zajęło zejście z górnego poziomu pałacu. Gdy była już blisko bramy zobaczyła, że drobna dziewczyna już czekała z jedzeniem. Strażniczka zaczęła iśc spokojnym krokiem, by nikt nie nabrał podejrzeń, że coś jest nie tak. Zaledwie parę kroków dzieliło ją od bramy, gdy usłyszała za sobą głos.
- Lyra? - zawołał Liam idąc w jej kierunku. Elfica w tym momencie spanikowała. Zerwała się na równe nogi i zaczęła biec do bramy. Jednak młody mężczyzna był szybszy i pochwycił ją, zamykając tym samym w mocnym uścisku.
<Liam, możesz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz