Lyra zmierzała do Ciepłych Wód, gdyż było jej po drodze do rodziny Lexa. Pragnęła zażyć ciepłej kąpieli i zrelaksować się przed dalszą podróżą. Na poczekaniu zmyśliła towarzyszce, że udaje się tam by spotkać króla Liama. Planowała rozejść się z nią w najbliższym czasie, gdyż nie chciała by w najgorszym wypadku poszła za nią, aż do kryjówki tygrysów. Młoda elfka widziała już piękną i błękitną wodę, a po chwili znalazła się na plaży razem z wielkim kotem i nowo przybyłą kobietą. Blondwłosa była już marzeniami w ciepłej wodzie, gdy nagle poczuła ból w klatce piersiowej. Była pewna, że to sprawka Augustina. Czuła, że to jego magia. Paliła ją od środka. A pulsujący ból nie zelżał ani na moment. Przyjaciel blondynki podpierał ją, by ta się nie przewróciła. W międzyczasie strażnik słońca wyłonił się i zaszarżował. Z trudem jego atak odparła Ceria. Poleciła w tym samym momencie by Liam pomógł rannej dziewczynie. Natomiast sama zaczęła walkę z przeciwnikiem. Z wszystkich sił starała się by blondyn nie dostał się do pozostałych osób na plaży.
Władca krainy z początku trzymał drobną istotkę za ramiona i prowadził ją jak najdalej od zagrożenia. Widząc problemy z poruszaniem się u strażniczki, nie myślał długo i wziął ją na ręce. Jej towarzysz warknął na widok swojej towarzyszki w objęciach mężczyzny. Młody chłopak biegł w stronę swojego powozu. Ułożył swą piękność na siedzeniu karocy, wielki kot zmniejszył się do rozmiarów kota domowego i również wskoczył do pojazdu. Na rozkaz bruneta woźnica popędził konie i w pełnym galopie zmierzał do pałacu. Mężczyzna siedział obok Lyry i podpierał ją delikatnie. Cichy szept wydobył się z jego ust.
-Co się dzieje? Wyglądasz bardzo źle. Jesteś taka blada. - Patrzył z przestrachem na nią. Jednak nie doczekał się odpowiedzi. Elfica trzymała się ręką klatki piersiowej. Oddychała gwałtownie i bardzo płytko. Widać było, że ma problemy z zaczerpnięciem powietrza. Oczy miała na wpół zamknięte. Cały czas mocno bolało. Ból był nadal nie do zniesienia.
Dopiero gdy powóz był daleko od plaży ból zaczął stopniowo zanikać. Gdy był już bardzo słaby elfka omdlała. Nie miała już siły i po prostu odpłynęła. Augustin musiał być za daleko od niej, albo musiało mu się coś stać. Ale Lyra już o tym nie myślała. Pozwoliła by ciemność zawitała jej przed oczami.
<może Liam?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz