Zbierałam kasztany w lesie wiecznej jesieni, gdyż pewna kobieta potrzebowała ich. Nie wnikałam do czego. Była kasa. A przecież tylko tyle się liczyło. Wracając do tematu. Zbierałam te kasztany i nagle wyskoczył jakiś długowłosy mężczyzna i padł na ziemię. W pierwszej chwili chciałam mu serio pomóc. Jednak widząc, że koleś zaczął jeść kasztany, to odechciało mi się. Dziwaaaaak. Postanowiłam się wycofać. Jednak ten osobnik wyczuł mnie i w jednej chwili był już na mnie. Spanikowałam. To chyba normalna reakcja dziewczyn. Może ukrywałam swoją płeć by móc pracować, ale wciąż byłam kobietą. Próbowałam go z siebie zepchnąć, chociaż był ciężki. Jednak sam zszedł i zaczął wyjadać moje kasztany. Hej! One były mi potrzebne. Zbierałam je, a on mi teraz je bezczelnie wyjadał.
- Oddawaj je, koleś - krzyknęłam bez namysłu. Na to elf szybko uciekł z moim koszykiem. Zaczęłam go gonić.
- Stary, daj mi się najeść. Jestem głodny - usłyszałam w odpowiedzi.
- Nie obchodzi mnie to. Zbierałem je i są moje. Wisisz mi kasztany - warknęłam.
- Oj nie spijaj się koleś. Oddam Ci, tylko zjem - odparł i zatrzymał się. Zrobiłam to samo. Patrzyłam jak je kasztany i czekałam aż skończy, nadal będąc wściekła. Ale teraz on pozbiera je za mnie. Mimo, że to i tak marnowanie czasu. Po chwili blondyn oddał mi koszyk. - Dzięki, było pyszne - po czym posłał mi czarujący uśmiech. Czyli on jednak potrafił się zachować? Ale zaraz po tym w radosnych krzykach pobiegł przed siebie podskakując z nogi na nogę.
- Ej wracaj tu - zawołałam. Mężczyzna z dziwnym uśmieszkiem odwrócił się do mnie i podbiegł szybko.
- Czyżbyś mnie polubił, chłopcze? - Mówiąc to oczy mu skrzyły. Czy mówiłam już, że to dziwak? Jeśli tak to powiem to drugi raz. Dziwak.
- Nie - krzyczę. On podchodzi do mnie bliżej, zdecydowanie za blisko. Narusza moją strefę komfortu. Odpycham go więc.
- Ładnie pachniesz. Jak na chłopaka. Oni zazwyczaj się nie myją. Podobasz mi się - Powiedział to z takim uśmiechem, że mi ciarki po plecach przeszły. Co za idiota. Jak można tak mówić do nieznajomych.
- Ej, zjadłeś te kasztany to teraz nazbieraj je - mruknęłam.
<Idioto?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz