31 lipca 2018

Od Lyry Do Liama

Lyra zmierzała do Ciepłych Wód, gdyż było jej po drodze do rodziny Lexa. Pragnęła zażyć ciepłej kąpieli i zrelaksować się przed dalszą podróżą. Na poczekaniu zmyśliła towarzyszce, że udaje się tam by spotkać króla Liama. Planowała rozejść się z nią w najbliższym czasie, gdyż nie chciała by w najgorszym wypadku poszła za nią, aż do kryjówki tygrysów. Młoda elfka widziała już piękną i błękitną wodę, a po chwili znalazła się na plaży razem z wielkim kotem i nowo przybyłą kobietą. Blondwłosa była już marzeniami w ciepłej wodzie, gdy nagle poczuła ból w klatce piersiowej. Była pewna, że to sprawka Augustina. Czuła, że to jego magia. Paliła ją od środka. A pulsujący ból nie zelżał ani na moment. Przyjaciel blondynki podpierał ją, by ta się nie przewróciła. W międzyczasie strażnik słońca wyłonił się i zaszarżował. Z trudem jego atak odparła Ceria. Poleciła w tym samym momencie by Liam pomógł rannej dziewczynie. Natomiast sama zaczęła walkę z przeciwnikiem. Z wszystkich sił starała się by blondyn nie dostał się do pozostałych osób na plaży.
Władca krainy z początku trzymał drobną istotkę za ramiona i prowadził ją jak najdalej od zagrożenia. Widząc problemy z poruszaniem się u strażniczki, nie myślał długo i wziął ją na ręce. Jej towarzysz warknął na widok swojej towarzyszki w objęciach mężczyzny. Młody chłopak biegł w stronę swojego powozu. Ułożył swą piękność na siedzeniu karocy, wielki kot zmniejszył się do rozmiarów kota domowego i również wskoczył do pojazdu. Na rozkaz bruneta woźnica popędził konie i w pełnym galopie zmierzał do pałacu. Mężczyzna siedział obok Lyry i podpierał ją delikatnie. Cichy szept wydobył się z jego ust.
-Co się dzieje? Wyglądasz bardzo źle. Jesteś taka blada. - Patrzył z przestrachem na nią. Jednak nie doczekał się odpowiedzi. Elfica trzymała się ręką klatki piersiowej. Oddychała gwałtownie i bardzo płytko. Widać było, że ma problemy z zaczerpnięciem powietrza. Oczy miała na wpół zamknięte. Cały czas mocno bolało. Ból był nadal nie do zniesienia.
Dopiero gdy powóz był daleko od plaży ból zaczął stopniowo zanikać. Gdy był już bardzo słaby elfka omdlała. Nie miała już siły i po prostu odpłynęła. Augustin musiał być za daleko od niej, albo musiało mu się coś stać. Ale Lyra już o tym nie myślała. Pozwoliła by ciemność zawitała jej przed oczami.

<może Liam?>

12 lipca 2018

Od Hiro do Lyry

Hiro zauważył, że elfka co chwilę z niepokojem spogląda w niebo.
-Czy coś cię niepokoi?-zapytał marszcząc brwi. Dziewczyna zatrzymała na nim wzrok przepełniony strachem.
-Czy.. Mógłbyś zawieźć mnie do króla?- zapytała cicho, a jej głos lekko drżał. Szatyn skrzywił się lekko na myśl o zamku. Wolał trzymać się na uboczu. Poza tym na północy jest strasznie zimno.
-Wiesz... Mogę ci pokazać drogę, ale nie chciał bym tam iść-powiedział w końcu. Lyra podeszła do niego i chwyciła za ramiona.
-Nic nie rozumiesz, ja muszę się tam znaleźć. Grozi mi niebezpieczeństwo i tylko tam będę bezpieczna- powiedziała szybko naprawdę przestraszona. Hiro nie rozumiał jej zachowania, ale sądząc po stanie w jakim ją znalazł stwierdził, że może mówić prawdę.
Chłopak westchnął ciężko i oparł ręce na biodrach zastanawiając się. Jeśli nie będzie wchodzić do zamku nic nie powinno się stać, prawda? Może zostawić ją niedaleko, nawet w mieście i resztę zostawić strażnikom.
-Dobrze- powiedział w końcu. -Kiedy ruszamy?
-Najlepiej jak najszybciej- powiedziała elfka przenosząc dłonie z ramion chłopaka na swoją sukienkę i zaczęła nerwowo ściskać materiał. - On może być niedaleko...-dodała dużo ciszej, zapewne sama do siebie, lecz szatyn i tak ją usłyszał. Domyślił się że ktoś musi ją ścigać.
Sprzątanie obozu nie zajęło długo. Lyra nawet pomogła mu aby szybciej ruszyli w drogę. Podróż nie była długa. Ledwo godzina jazdy konnej, ale spędzili ją w ciszy.
Dopiero kiedy przekroczyli granicę miasta Hiro zapytał przed kim tak właściwie ucieka dziewczyna.
-Oh to.. Po prostu ta osoba pragnie mojej śmierci- powiedziała smutno blondynka.
-Dlaczego ktoś chciałby zabić taką bezbronną i...- zmierzył Lyrę wzrokiem. -Drobną elfkę jak ty?
Dziewczyna nie odpowiedziała więc Hiro postanowił odpuścić. On sam nie lubił ludziom mówić o swoich problemach, których ostatnio o dziwo miał mniej.

<Lyra>

Od Liama do Lyry

Liam zareagował natychmiast kiedy zobaczył jak Chris składa pocałunek na małej dłoni JEGO ukochanej. Podobnie jak Sorin chwycił mężczyznę za ucho i wyprowadził z sali. Nie tolerował żadnych zalotników który mogliby ubiegać się o uczucia Lyry. Młody władca liczył na to że w niedalekiej przyszłości dziewczyna poczuje do niego to samo co on czuje do niej. Uważał ją za śliczny, rzadki i delikatny kwiat który chciał pielęgnować swoją miłością.
Gdy drzwi zamknęły się za mężczyznami Liam puścił nekromantę i skrzyżował ręce na piersi. Chciał coś powiedzieć ale dał najpierw Sorinowi zwyzywać blondyna. Nie miał ochoty wnikać w temat ich pseudo związku. Szanował wcześniejsze związki kuzyna, ale one były z kobietami. Mężczyzna to było za dużo zdaniem Liama i naprawdę nie rozumiał, dlaczego Sorin z nim jest... Lub tylko mówi że jest.
Poczekał chwilę aż skończyli się ze sobą sprzeczać tupiąc przy tym nogą w zniecierpliwieniu.|
-Christopherze Night- odezwał się nieco poirytowany władca. -Wyjaśnij swoje postępowanie- spojrzał na blondyna z kolorowymi włosami mrużąc oczy.
-Nie rozumiem?- odparł czarnoksiężnik odwzajemniając spojrzenie Liama. Zielonooki w tym czasie stał ze skrzyżowanymi rękami i mamrotał coś pod nosem wyraźnie niezadowolony.
-Jak śmiesz zalecać się do mojej ukochanej w MOJEJ obecności?- zapytał oburzony król. Teraz i Sorin spojrzał na niego i zamrugał kilkukrotnie.
-Kuzyn... to twoja dziewczyna?-zapytał syren. Chris również patrzył na bruneta jakby nie dowierzając.
-T-tak- Liam starał się brzmieć stanowczo ale głos lekko mu zadrżał.
-A czy ona o tym wie?- dopytywał Sorin. Nekromanta stwierdził w międzyczasie że ma dosyć przebywania z czepialską rodziną królewską i zaczął dyskretnie się ulatniać.
-No...No jeszcze nie...- odparł władca. -Ale jestem dobrej myśli!
Sorin westchnął i pokręcił głową. Już chciał dać kuzynowi jakąś radę odnoście wyrywania panienek kiedy spostrzegł że jego Chrisiu ucieka.
-Hej! Stój!- zawołał i zaczął biec w stronę nekromanty. w międzyczasie rzucił jeszcze Liamowi szybkie "nie podawaj się" i pobiegł w stronę wrót zamku.
Władca westchnął ciężko i przeczesał palcami swoje ciemne włosy. Oczywiście że się nie podda, nie ma zamiaru stracić Lyry. Właśnie Lyra, zostawił ją na sali bankietowej. Nie zdążył jej o nic wypytać. Była chora, powinien się ją zając!
-Wybacz że tyle mi to zajęło! - zawołał Liam otwierając drzwi i wchodząc do sali, ale nikogo tam nie było.

<Lyra?>