Zdesperowana elfka poprosiła mnie o pomoc w ucieczce. Widząc przerażenie w jej oczach chwyciłam dziewczynę za nadgarstek i pobiegłam z nią do mojego domu.
-Tu będziesz bezpieczna- powiedziałam zamykając drzwi.
-D-Dziękuje....-wysypała blondynka łapiąc oddech.
-Możesz sie rozgościć, niestety ja muszę wracać do pracy-wytłumaczyłam. Powiedziałam elfie gdzie co sie znajduje i wyszłam pełnić straż. Nie zaszłam daleko, a zaczepił mnie znajomy strażnik mówiąc, ze król przyjechał do miasta i zwołuje całą pobliską straż.
-Król?-zdIwilam sie. -A co on tu robi?
-Nie wiem, ale pośpieszmy sie- powiedział mężczyzna. Potaknelam i podazylam za nim na główny plac.
Gdy tam dotarliśmy dostrzegłam dwóch, czarnowlosych mężczyzn siedzących na koniach. Rozpoznałam króla Liama, ale ten drugi...(kapral Levi!) Nie kojarzyłam go jakoś.
-WEZWAŁEM WAS TU BYŚCIE SCHWYTALI DLA MNIE PEWNĄ ELFICE!- zaczął król, a mężczyzna dokończył pokazując portret elfki.
-TA SŁODKA, NIEWINNA BLONDYNECZKA MA TRAFIĆ DO KRÓLA.
Przeraziłam sie. To była ta elfice która trzymałam w domu. Muszę ja ostrzedz!
<Lyra?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz