08 września 2015

Od Sorina do Chrisa.

-Zostaw moją kostkę w spokoju-powiedziałem spoglądając blondynowi w oczy, a potem rozejrzałem się dookoła. Siedziałem w siodle, a raczej na kolanach niebieskookiego i nie mam pojęcia dlaczego miałem na sobie tylko spodnie.
-Ej... CO to za chora sytuacja? Co ja, niewiasta w opałach?-zapytałem z nutą irytacji w głosie. Mężczyzna westchnął i powiedział, że wiezie mnie do Ciepłych Wód.
-Po co?
-Bo tam mieszkasz-wytłumaczył.
-A skąd ty o tym wiesz?
-Powiedziałeś mi.
-Ja? Ale kiedy ja...-"Czyżby wykorzystał to, że się spiłem i wyciągnął ze mnie te informacje? Zaraz, co się stało po tym jak opróżniłem jego szufladkę z alkoholem?"
-Ej.. zrobiłem wczoraj coś głupiego?-zapytałem.
-Jak na ciebie, nie...
-Aha, to spoko. Zazwyczaj jak się upiję to nie mogę się opanować i rzucam się na wszystkich -wytłumaczyłem.
-Czyli to dlatego mnie pocałowałeś...-mruknął blondyn pod nosem.
-Tak, tak... Zaraz, co ja zrobiłem?! Aha.. więc to tak...
-O co ci chodzi?-warknął wyraźnie poirytowany mężczyzna.
-Z molestowałeś mnie gdy byłem pijany, a teraz chcesz się mnie pozbyć. To tłumaczy czemu mam na sobie TYLKO spodnie!
-ŻE CO JA CI NIBY ZROBIŁEM?! Za kogo ty mnie masz? Jesteś dla mnie tylko kulą u nogi!
-Ta jasn....-nie dokończyłem i z obawy o moje życie zamknąłem się. Przez resztę drogi siedziałem cicho masując obolały policzek. Co za brutalny typ. Nic dziwnego że mieszka z truposzami...
Nim się spostrzegłem byliśmy na miejscu.
-Dobra, teraz leć do domu po wynagrodzenie za szkody które wyrządziłeś w moim domu-powiedział mężczyzna dematerializując wyjątkowo p i ę k n e g o konia. "Boże, i ja na tym jechałem..."
-Nie chce mi się- mruknąłem zamaczając nogi w wodzie.
-Że niby co?- warknął niebieskooki. -Czemu niby?
-Nie lubię być syrenem. Przy zmianie zmieniamy się osobowością...
-Ale przecież przedtem byłeś jak syren...
-To tłumaczy dlaczego niczego nie pamiętam-powiedziałem tworząc w powietrzu ognisty łuk i zamieniając go w bandaż, którym zacząłem obwiązywać kostkę.
-Ty umiesz tworzyć przedmioty z ognia-zdziwił się blond włosy kretyn mężczyzna.
-Tak...
-W takim razie wyczaruj pieniądze i oddaj mi swój dług- warknął mężczyzna podnosząc mnie do góry za ramiona.
-To by było złamanie prawa...-powiedziała jakaś kobieta stojąca niedaleko nas. Miała kruczo czarne, proste włosy, śnieżno białą cerę i intensywnie zielone oczy. Była ubrana na biało, a przy boku trzymała katanę z delikatnie zieloną rękojeścią, a za nią stał jakiś niebiesko włosy dzieciak z kocimi uszami, ogonem i pazurami.
-Nie pozwolimy wam na to-powiedział kociak.

<I co robimy Chris?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz