Augustin zabrał Lyrę z zamku. Mimo, że nie była przywiązana do tego miejsca nie chciała go opuszczać. Wszędzie lepiej byle nie przy Augustinie. Chlopak mówił coś do niej, ale elfka była myślami daleko. Wiedziała, że to są tylko docinki, by poczuła się gorzej. Starała się opracować plan ucieczki. Jednak ciężko jej to szło, gdyż z każdym krokiem jak oddalali się od posiadłości króla dziewczyna bała się bardziej.
Zbliżali się już do lasu i Lyra postanowiła, że musi zacząć działać. Niedaleko przechodził strażnik królewski, którego dziewczyna poznała go podczas pewnej przechadzki po zamku. Gwardzista uśmiechnął się delikatnie do elfki. Lyra poczekała, a gdy się mijali wyciągnęła jego miecz. Ostrze skierowała w stronę Augustina. Drżącymi dłońmi trzymała rękojeść.
- I co? Zamierzasz mnie tym dziabnąć? - Powiedział Augustin z krzywym uśmiechem.- Nigdy nikogo nie zabiłaś i myślisz, że mnie dasz radę? Widzę jak ręce ci drżą.
Przestraszony gwardzista pobiegł do zamku powiadomić o tym co się stało. Elfka obejrzała się. W tym samym czasie Strażnik Słońca spoliczkował dziewczynę. Lyra upadła na ziemię. Miecz wypadł jej z ręki i wylądował koło chłopaka.
- Nie spuszczaj wzroku z przeciwnika! - Strażnik powiedział to bardzo surowym i oziębłym tonem.
Lyra przyłożyła dłoń do policzka, w które udeżył Augustin. W oddali słychać było kroki. Grupka gwardzistów z zamku zmierzała w ich stronę. Chłopak podszedł do elfki. Złapał ją za włosy i pociągnął do góry, zmuszając Lyrę tym samym do wstania. Augustin stanął blisko jej i szepnął:
- Powinniśmy już iść, nie uważasz? Sprawiasz same kłopoty.
- Nie! Nie chce z tobą nigdzie iść! - Lyra próbowała się uwolnić z jego uścisku. Jednak to nie pomagało. Dziewczyna ze łzami w oczach dodała jeszcze - Zostaw mnie już!
<Augustin?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz