07 grudnia 2015

Od Sorina do Ayato

Pobiegłem do kuchni i pierwsze co zobaczyłem to brudna szklanka po kawie i talerzyk. Kurczę! Wysłał mnie po zakupy, ale sam zjadł w tym czasie! To było po prostu podłe. Schowałem kupione jedzenie i picie do lodówki i szafki wiszącej nad zlewem. Pozmywałem to co zostawił po sobie Chris i zastanawiałem się nad obiadem, bo na śniadanie i tak już za późno. Zajrzałem do sakiewki z kryształami, miałem ich jeszcze dużo pomimo obfitych zakupów. W mieście kupiłem sobie książkę i jakieś ubrania, bo niby po co mam marnować energię na tworzenie ich? Poszedłem do salonu gdzie stała moja (a raczej przywłaszczona) szafka, którą postawiłem obok mojej kanapy.
Gdy tylko wszedłem do pomieszczenia, zamurowało mnie. Na MOJEJ kanapie siedzieli blondyni i w najlepsze FLIRTOWALI! Ta jasne, już ja mu dam dobierać się do mojego Chrisia.
-Nie żeby coś, ale to jest moja kanapa- warknąłem stając przy rozmawiającej dwójce.
-Tak właściwie to moja- powiedział Night opierając łokcie na oparciu. Wyjąłem z mieszka jeden kryształ, a gdy Chris go zobaczył jego oczy błysnęły prawie tak samo jak klejnot. Uśmiechnąłem się pod nosem.
-Na czyjej kanapie siedzisz?-zapytałem machając mu klejnotem przed twarzą, na której pojawił się grymas niezadowolenia. Mężczyzna wstał i wyrwał mi klejnot z dłoni
-Niech ci będzie...-mruknął i wkładając kamień do kieszeni usiadł w fotelu. Uśmiechnąłem się w duchu i schowałem moje rzeczy do szafki. Po czym nachyliłem się nad nastolatkiem i szepnąłem w jego stronę.
-Przesiądziesz się na drugi fotel, chciałbym się zdrzemnąć-poprosiłem z łobuzerskim uśmiechem na ustach. Chłopak usłuchał i już po chwili wylegiwałem się na sofie.
-Chyba miałeś coś zrobić..-wtrącił Chris.
-Jadłeś więc nie marudź. Obudźcie mnie za godzinę to zrobię obiad- mruknąłem i oddaliłem się w objęcia Morfeusza.
*
Obudził mnie czyjś oddech, który poczułem na twarzy. Leniwie otworzyłem oczy, a to co ujrzałem wytrąciło mnie z równowagi. Miałem rozpiętą koszulę, a na brzucho siedział mi Ayato. Zmarszczyłem brwi.
-Co ty robisz?-zapytałem dodając po chwili.-Nie atakuje się śpiących ludzi, wiesz? Jeśli ci się podobam trzeba było od razu mówić- to mówiąc uniosłem się na łokciu i przeczesałem włosy palcami. Chłopak oblał się rumieńcem.
-T...T-To ni... Nie tak...J-Ja tylko...-za jąkał się chłopak i dostrzegłem lśniące białe kły pod jego wargą.
-Ahaa... wampirek tak?-zachichotałem. Fakt, gdy spotkałem go w lesie był głodny, no nie? Usiadłem i zsunąłem koszule z ramienia.-Możesz się napić, tylko nie przeginaj bo muszę zrobić obiad dla Chrisia- powiedziałem nie do końca pewien czy dobrze robię. Widząc zwątpienie w czerwonych oczach Ayato dodałem.- No dalej bo się rozmyśle...
Chłopak zbliżył się do mojej szyi i wgryzł się w tętnice; zabolało; a po chwili zaczął ssać.


<Aya-chan, czy Chrisiu? <3>