05 sierpnia 2016

Od Lyry do Levi'a

Lyra trzymała się krawędzi rynny, aż do utraty sił. W momencie, gdy zaczęła spadać była strasznie przerażona. Nie chciała jeszcze umierać. Była bardzo młoda i zamierzała jeszcze tyle zrobić.
 No i Lex. On w końcu czekał na nią, aż wróci. Wiedziała, że ciężko byłoby się pozbierać młodemu tygrysowi. Przecież był z nią od zawsze. Dziewczynie zdawało się, że leci wieczność. Łzy napływały do oczu na myśl o tym, że niedługo może pożegnać się z tym światem.
Wtem wyczuła czyjeś dłonie. Ktoś ją złapał. Poczuła niesamowitą sympatię do swojego wybawcy. Już chciała się odezwać i podziękować mu, ale obrońca ją uprzedził. Zapytał się, czy nic jej nie jest. Elfka znała ten głos, ale dla pewności odwróciła głowę i spojrzała na pytającego. Nie było wątpliwości. Ten głos należał do mężczyzny, który pomagał królowi Liamowi ją schwytać. Przerażona odparła, że nie, jest z nią dobrze. Przez moment wpatrywał się w nią. Po chwili usłyszała następne pytanie.
- Czy ty jesteś Lyra? - Źrenice blondynki rozszerzyły się. Przerażała ją myśl powrotu do zamku. Nie podobało jej się bycie zamkniętą w ścianach pałacu. Najchętniej by wyskoczyła z objęcia mężczyzny i pognała przed siebie, ale przerażenie sparaliżowało jej kończyny. Mogła tylko tkwić w ramionach bruneta. Ledwo wydukała odpowiedź. Znowu niebieskie oczy wpatrywały się w nią. Lyra miała wrażenie, że ją hipnotyzuje. Zaraz po tym usłyszała, że zostanie zabrana do króla. To było pewne, że będzie musiała go spotkać. Natychmiast po usłyszeniu wypowiedzi dziewczyna chwyciła mocno za rękaw mężczyzny i z jej ust wydobył się potok słów, dlaczego to nie miała by tam wracać. Z jakiegoś powodu jeździec zatrzymał swego wierzchowca i powiedział strażniczce, że może iść. Zeskoczył z nią z konia i postawił na ziemi, po czym odjechał. Osłupiała dziewczyna nie mogła znaleźć odpowiedzi, dlaczego on tak postąpił. Serce waliło jej w piersi, a na policzku wyszedł lekki rumieniec. Również nie wiedziała od czego. W głowie miała mętlik, nie potrafiła zebrać myśli. Tylko tak stała na środku ulicy i trzymała się za policzek. Trwała w bezruchu tak długo, aż męska sylwetka na koniu nie znikła jej z oczu. Wtedy dopiero otrzeźwiała. Ruszyła do jednej z bram miasta.
Wychodząc z miasteczka usłyszała, słowa wartownika, który życzył jej bezpiecznej drogi. Odpowiedziała mu delikatnym uśmiechem i skinięciem głowy. Szybkim krokiem weszła w las. Gdy miała pewność, że nikt jej nie obserwuje zmieniła się z małego białego lisa i pobiegła przed siebie. Dokładnie tak jak nakazał jej niebieskooki. Miała już dosyć tego dnia. Jej jedynym marzeniem na dzisiaj było zatopienie się w miękkim futrze Lex'a. Przystanęła. Przecież Lex jest z Liamem. Musi jakoś dać mu znak, że ma wracać.
Elfka była akurat na odcinku łączącym to miasteczko ze stolicą. Czekała z nadzieją, że król wraz z całym orszakiem zaprzestaną pogoni za nią i wrócą do zamku.

<Levi, lub Liam?>